podjęłam decyzje.
zrobię inaczej niż zwykle mi to przychodziło robic.
podejmę się konkretnej metody, diety.
zawsze moje odchudzanie polegało na liczeniu kalorii
i staraniu się żeby nie przekraczało 800-1000.
ale niestety takie odchudzanie często kończyło się
cholernym efektem jo-jo.
więc znalazłam coś dla siebie, dla ludzi otyłych,
którzy mają problem.
diete proteinową.
pozyczyłam do przyjaciółki książkę, porozmawiałam
z nią długo o założeniach diety i idę na to ;)
jeżeli któraś z was nie wie czym jest ta dieta
informacje znajdziecie w googlach wpisując "dieta proteinowa"
albo w książce dr Dukana - Nie potrafię schudnąc.
no cóż, czas się zabrac za siebie!
dziś zrobiłam większe zakupki, ubezpieczyłam się w serki białe, twarogi, jogurty naturalne etc.
zaraz lecę szykowac sobie do pudełeczka jakiś twaróg żeby na zajęciach miec co jesc.
tymczasem podzielę się z wami dziewczęta tym, że pozytywnie patrzę na tą diete.
nie wiem czy to marketingowy sposób przedstawienia "złotych gór" w książce
czy moje własne poczucie. ważne chyba, że czuję się pewnie.
że ludzie wiedzą co wydrukowali.
idę szybko zwiedzac wasze blogi
i mocno trzymam kciuki za wasze odchudzania!
;)